SADPOL - Malinowy król
Wpisany przez Ewa Urbańska
Praca na plantacji truskawek i malin, hotel lub dojazd firmowym autobusem. 660 777 766 Polska
Szukając pracy sezonowej natkniemy się na to ogłoszenie. Jest w każdym wydaniu poniedziałkowej GW. Dzwoniąc pod podany numer dowiemy się iż zarobimy minimum 40 zł i mieszkać będziemy w 4 osobowych domkach. Tyle teori przez telefon. A jak jest naprawdę ?
Po przyjeździe na obiecane domki ( ulica Bindugi ) zostaliśmy zakwaterowani z parą Ukraińców, zresztą bardzo sympatyczni ludzie, jak się okazało jedni z nielicznych. Co ciekawe pracowali 2 lata temu na sławnej już farmie S&A (UK) też przy truskawkach. Ale tamtą pracę wspominają z łezką w oku. A farma firmy S&A najlepszej opinii raczej nie ma. Obiecane domki okazały się starym ośrodkiem wypoczynkowym. Jak się nie mylę, to dachy pokryte są eternitem, przynajmniej tak to wygląda. Lecz nie jestem pewna. Lepiej uważać, bo większość domków ma uszkodzone płyty i jeśli to rakotwórczy azbest to nie wesoło. Po zakwaterowaniu poszliśmy sprawdzić warunki socjalne. Kuchnia to kuchenki postawione w wojskowym namiocie i jedna lodówka dla wszystkich. Kto zaryzykuje ten zostawi swoją kiełbasę, jajka i co tam ma jeszcze. Czy towary te nie zmienią właściciela, nie sprawdzałam. Kobiece prysznice trochę bardziej zadbane, jest tylko jedno ale..... nie ma ciepłej wody. W sumie to żaden problem, dziewczyny myją się u chłopaków. U nich jest tylko problem z wyregulowaniem temperatury wody. Leci albo zimna albo wrzątek.
Wizyta w męskich toaletach pozbawia nas wszelkich złudzeń, tu chyba mieszka sama dzicz i im to po prostu nie przeszkadza. Za krótko tam pracowałam i mieszkałam żeby stwierdzić czy ktoś tam sprząta, wydaje mi się że raczej nie.Po przespanej nocy na pseudo materacach i tak już pamiętasz tylko o swoich bolących plecach. Pobudka zaplanowana tak, aby zdążyć na firmowy autobus o 6.30 który zabierze nas na plac koło siedziby firmy. Tu brygadziści rozdzielają ludzi na konkretne prace i autobusami pojedziemy na pola. Z tego, co mi wiadomo jest tego coś około 400 ha. Maliny i truskawki. Każdy pracownik ma karteczkę z indywidualnym kodem, który brygadzistki muszą wbić do swoich maszynek. Jeśli tego pracownik nie zrobi na rozpoczęcie dnia i koniec dniówki oraz przy zmianie pracy w ciągu dnia to traci dniówkę. Tak mi powiedziano.
23zł, w sumie niezła kasa, lepsze to niż nic, jutro będzie lepiej każdy sobie myśli. Dodam że niedziele są wolne a wypłaty, co sobota. Po przepracowanych 3 dniach postanowiliśmy skończyć eksperyment. Średnio na godzinę wyszło coś około 3 zł. Były też osoby, co miały dniówkę 70 zł może i nawet większą. To tak jak ze średnią płacą w Polsce. Podobno jest nie taka mała, tylko mało kto ją widział . Zbieraliśmy też i na takim polu gdzie było naprawdę dużo malin.Tam jest możliwość nazbierania jakiejś konkretnej ilości. Jak są jednak dzielone pola nie mam pojęcia. Lepsze stawki szło też zarobić przy zbiorze truskawek. Tu za 0,5 kg pojemniczek dostawaliśmy 40 groszy. A trafiają się naprawdę duże truskawki. Co najbardziej raziło mnie w tej pracy? Słownictwo brygadzistów rodem z komunistycznych PGR. Podejrzewam że i praktycznie to jest kadra poPGR-owska. Wkoło słychać tylko kurw....i inne fajne słowa. Ukraińców, których było bardzo dużo też traktowano nieciekawie. Szczerze mówiąc odniosłam wrażenie, że oni też nie przepadają za Polakami. słyszałam różne opowieści na temat różnych incydentów ale tego nie widziałam tak więc nie ma o czym pisać. Pracowali też Białorusini i Czeczeńcy. Jak widać brakuje u nas pracowników, którzy dadzą się ,,wyprowadzić w maliny". Zapomniałam dodać że za domek potrąca się 2 zł dziennie od osoby. Pani która wypłaca kasę przyzwyczajona jest do tego że ludzie ciągle przyjeżdzają i wyjeżdzają. Może znudzenie pracą tłumaczy jej nie najlepszy humor. Odniosłam wrażenie że miała mi za złe pytania na temat zarobków i zakwaterowania. Oczywiście nikt nie wiedział jaki jest cel mojego pobytu w gospodarstwie firmy SADPOL.
Krótko mówiąc nie polecam wycieczki w maliny
Tekst był pisany w 2007 roku, jeśli ktoś pracował w tym sezonie i ma coś w tym temacie do dodania, zapraszam. Aktualnie firma SADPOL ogłasza się w Gazecie Wyborczej dwoma różnymi anonsami. W jednym piszą iż zatrudnią tylko dobrych zbieraczy i oferują bardzo dobre zarobki od 80 do 200 zł/dziennie a drugie już standardowe, zbiór truskawek 2 zł łubianka i maliny 2 zł z kg. Nie wiem jak jest w tym roku z zarobkami. Cudów w akordzie jednak raczej nigdzie nie ma jeśli nie ma co zbierać. Za długo pracowałam tu i tam aby wierzyć w krasnoludki. Mam nadzieję że chociaż stosunek do pracowników uległ znacznej poprawie.
Podobno ktoś się podawał za mojego wysłannika i w zamian za łapówkę proponował dla właścicieli plantacji usunięcie tego tekstu. Jeśli to nie wymysł kierownictwa to ktoś cwany chciał sobie dorobić tanim kosztem. Powiem tylko że takie coś jest absolutnie niemożliwe. Nie ma opcji usuwania czegokolwiek za jakiekolwiek pieniążki.
Strona firmy to http://www.sadpol.pl
Więcej zdjęć na forumhttp://www.oszukany.pl/forum/viewtopic.php?t=338

Tekst napisany latem 2007 roku. Jeśli ktoś wie czy cokolwiek się zmieniło to proszę o komentarz
Komentarze ze starej strony oszukany.pl
Pracowałem tam cały rok i o rok za długo fakt stawki głodowe a jak raz wypiłem piwo na polu to potem dmuchalem w alkomat i dostalem kare 100zł paranoja. Fakt ubawilem sie tam co nie miara a te brygadzistki to one napewno pochodza z byłych PGR-ów. xxxxx bo tak sie nazywa ten Król Malin to juz wogóle mozna napisac o nim książke. Jego słownictwo jest jeszcze gorsze od brygadzistek. W jednym zdaniu wpadłem tam w maliny Napisał Dariusz, dzień 02/25/2008 o 14:32
Prawdę mówiąc brakuje mi daty tekstu, ale w tym roku widziałem anons, że SADPOL płaci 80-200 zł dziennie. Osobiście znam ukraińską agencję, która odmówiła wysyłania tam swoich ludzi, choć bierze za to forsę od nich. Przerzucałem też z SADPOL-u Białorusinów do pracy, opowiadali że za pracę od 7.00 do 18.00 wychodziło im 40-70 zł w zależności od liczby owoców. Napisał foltside, dzień 07/16/2008 o 21:53
W komentarzach pojawiło się sporo komentarzy chwalących SADPOL i prace przy malinach. Nie mnie oceniać czy to rzeczywiście zadowoleni pracownicy SADPOLU czy też akcja propagandowa firmy. Jeden pan napisał że jak się nie nadawałam do zbioru malin, to mogłam pracować na chłodni za 65 zł dziennie. Przydatna informacja ponieważ pochodzi pewnie z wiarygodnego źródła. Podzielmy sobie 65 zł przez 8 godzin. Nie wiem ile pracuje się w SADPOLU dziennie na chłodni, ale niech będzie to tylko 8 godzin. Daje nam to stawkę 8 zł / h za prace w bardzo nieciekawych warunkach. Co do samej pracy przy malinach, to może fizycznie nie jest to tak bardzo ciężko jeśli porównamy to do pracy np przy szparagach. Panowie i panie co chwalą prace w SADPOLU raczej w życiu ciężko nie pracowały, przy szparagach wysiedli by po godzinie, więc co mogą wiedzieć o ciężkiej pracy. Moim zdaniem stawki płacone przez SADPOL szybko się nie zmienią. Bardziej firmie opłaca się trzymać cały plac zdezelowanych autosanów i dowozić pracowników z byłych pgr-ów, nikt z okolicy Wierzbicy przy zdrowych zmysłach nie będzie pracował za 40 zł dziennie. Niedaleko w Wieliszewie w gospodarstwie ogrodniczym Ekorozumki pana Rozuma 4 lata temu dniówka wychodziła 50 - 60 zł. Żeby było jasne nie chciałam nikogo w tym co napisałam oczerniać, wszystko jest prawdą co do słowa. Jeśli było by tu coś nieprawdziwego, to pan prezes SADPOLU już dawno wytoczył by mi proces, zresztą tak zapowiadał. Ja nie boję się sądu ponieważ, wszystko to co napisałam jest prawdą. Jak odzywają się panie brygadzistki do pracowników to mam nagrane. Co tu można więcej dodać? Nie jestem dziewczynką z miasta, pracy się nie boję, ponad 8 lat doświadczenia za granicą w tym 3 sezony przy szparagach zarówno na polu jak i na chłodni. Z tego powodu znam wartość pracy w rolnictwie i nie dam sobie wmówić niestworzonych rzeczy. Do SADPOLU pojechałam żeby zobaczyć jak naprawdę wygląda praca w dużej polskiej firmie w porównaniu z pracą na zachodzie. Porównanie jak na razie wypada bardzo nie korzystnie. Na zachodzie jak ktoś dobrze zbiera to na godzinę zarobi prawie tyle co przez cały dzień w SADPOLU. Na plus dla SADPOLU dodam że na zachodzie jeśli brygadzistami są polakami to słowa na ku... i na h... też latają gęsto i często
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





Komentarze
Ilona j
Faktem jest,że pan Andrzej Leper był gościem p.Glinieckiego.Przyleciał helikopterem.Po co?Moze jakies wzajemne rozliczenia.Niech to sprawdzą.
Pamietam jak zamowil zaprawę do murowania a jego murarze w sztok pijani to mi Glinicki kazał zostaći ją wumurować pracowaliśmy do 22 bo bałem się glinickiemu odmówic bo towar się by zniszczyl Wkurzyłem sie na niego ale teraz go rozumię Nastepnego dnia kazal mi ich robote rozebrać i zrobić od nowa Rozmawiałem z tym facetem to typowy oszust co wypisuje brednie siedzi przy kompie prawdopodobnie zalany zamiast wziac sie za uczciwa pracę i pomawia uczciwych ludzi Proszę zobaczyc on te wszystkie posty jednego dnia pisze jeden po drugim tylko zmienia swoje imie Tego człowieka trzeba by było wsadzć za oszczerstwa Ja nie przepadam za glinickim bo jest wymagający ale na pewno nie spotkałem człowieka który by dobrze zrobił robotę i niedostał kasy Sam dobrze wiem ilu partaczy przewija sie na budowach Aten jegomośc to wyjątkowa świnia bo jak mozna pisać takie oszczerstwa Jak by dobrze robił to by pracował do dzis u glinickiego Myśle ze nie ma co z idiota polemizować na tym portalu bo on zamiast zając sie normalną pracą to cały dzien bedzie pisal aby swe chore ambicje realizować Pewnie z babą juz nie może bo impotent to szuka seksu w sieci i podnieca go pisanie brukowych słówek Może przy tym robi coś innego.Wez sie za uczciwą pracę człowieku bo skoro u glinickiego pracuja setki osób i sa zadowolone to moze ty masz problem ze sobą
powstaje atykuł o inwestycjach budowlanych p.Glinieckiego.Mam nadzieję,że wszyscy ci zachwyceni spotkają się z dziennikarzem.Proponuje,aby podali kontakt do siebie.
Nigdy nie byłem na żadnym strychu.Co robiłem,to mam nagrane i udokumentowane w inny sposób.Przy tak rozległych oszustwach,p.Gliniecki nie pamięta nawet komu i ile jest winien.Ponieważ na podany nr telefonu dzwonią osoby nasyłane przez tego pana i udają,ze są poszkodowanymi, a za chwile z rozmowy wynika kim są naprawdę,podany nr telefonu jest nieaktualny.Jak najszybciej podam nr stacjonarny telefonu,gdzie osoby chcace wstąpić do stowarzyszenia będą mogły zostawić namiar na siebie i po weryfikacji danych zostaną zaproszone na zebranie stowarzyszenia.
Pan Tomasz Kuc i drugi z panów pisząc do mnie ,piszą nie wiedząc nawet o o kogo chodzi.
Wszystkich przestrzegam Jak robicie fuszerki to nawet nie myślcie o pracy na tych budowach Pijecie zostańcie lepiej w domu bo on ma węch na kilometr i z alkomatem lata Kara to tysiąc zlotych
Pamietam jak raz wpadł w furię jak wszedł do budenku a tam jakaś ekipa zasrała całe pomieszczenie bo nie chciało im sie isc do tojtoja.Ale kląl Kazał im posprzętac nie było winnych Posprzątała sprzątaczka a im kazął zapłacic za jej robote mnie tez chcial tym obciazyc A na budowie to ma ksywe pedant bo chce aby wszystko było extra tomek
kuc
http://lh5.ggpht.com/-QocEqN49r28/SxvP67MejpI/AAAAAAAABEU/hiOjAX-x2gs/Janusz%252520Glinicki%2525203.JPG
Mamy dziennikarza z najpoczytniejsz ej gazety codziennej,któr y jest chętny napisać artykuł o Malinowym Królu-panu na włościach.
tego "pana" Malinowym Królem.Na budowach nosi imię Pudel.Niestety, jest to ubliżające dla psów tej rasy.
wpierała innym iż zginoł materiał którego faktycznie nie było na tej zajebanej budowie tłusty klusek poniża innych myśląc że zna się na robocie ostro wpaja człowiekowi że [*cenzura* ]owo wykonał daną rzecz chociaż stan faktyczny jest inny.Wiele by tu opisywać na temat jego sposobów oszukania ludzi ale szkoda mi już słów na te nędzne stworzenie ODRADZAM WSZYSTKIM ZAWIERANIA UMÓW Z TYM PRYNCYPAŁEM .OMIJAJCIE Z DALEKA TEGO PROSIAKA BO U NIEGO NIE ZAROBICIE TYLKO STRACICIE A PRZY OKAZJI BĘDZIE WAS TO KOSZTOWAĆ SPORO NERWÓW
Mam prośbę do osób które osobiście przeżyły Sadpol - jeśli macie jakieś zdjęcia z Sadpolu, jakieś nostalgiczne foty pamiątkowe, to prosiłbym o przesłanie ich na mój mail: karol_nwk
Pozdro!!
Ludzie nie jedzcie tam do pracy bo zostaniecie tak samo oszukani jak my.
Najpierw Pan Zawada naobiecywał złote góry, min 1,60 za kg malin, i za 1.60 za kg truskawek, pełne wyżywienie, darmowy nocleg, łatwy dostęp do pralki i kuchni, a na 12 palników przypada około 130 os. pralka płatna tak jak i nocleg a wyżywienie owszem pełne ALE WE WŁASNYM ZAKRESIE. brud, syf, karaluchy,pleśn ie i grzyy na ścianach totalna porażka. Pseudo "brygadzistki" zachowują się jak prezes, zero kultury i wychowania. POZDROWIENIA DLA PANI ORŁOWSKIEJ TERESY, I PANA KIEROWNIKA TADEUSZA KOWALIKA.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.